• Akademia Czerniaka 2018
    Szanowni Państwo, zapraszamy do udziału w spotkaniach, podczas których na prawdziwych przykładach omówimy możliwe ...
  • Szkolenia dla branży akademickiej
    Wydawnictwo naukowe PWN od 65 lat publikuje podręczniki oraz skrypty naukowe, ściśle współpracując z uczelniami. Naszym ...
  • PRAKTYCZNY KURS EKG - edycje 2018!
    Jak wygląda prawidłowa technika wykonania i interpretacji badania EKG? zapraszamy na VI i VII edycję szkolenia Warsztaty poprowadzą ...
  • Położna w świecie nauki i praktyki
    Szanowni Państwo, Drogie Koleżanki i Koledzy, serdecznie zapraszam do udziału w konferencji pt. „Położna w ś...
  • Akademia Raka Piersi 2018
    Szanowni Państwo, jesteśmy świadkami dynamicznych zmian w podejściu do leczenia wczesnego i rozsianego raka piersi w zakresie ...

Co z tą diagnostyką laboratoryjną?

  • 22 sierpnia 2017

Jak wynika z raportu NIK, w Polsce zdecydowanie niedoceniana jest diagnostyka laboratoryjna. Na tle innych krajów UE mamy np. bardzo niewielkie nakłady na dostawy wyrobów do diagnostyki laboratoryjnej.

 Najwięcej badań laboratoryjnych (85 proc.) wykonuje się w ramach leczenia szpitalnego. W podstawowej opiece zdrowotnej największy udział miały badania biochemiczne i immunochemiczne (prawie 70 proc.), a najmniejszy – badania mikrobiologiczne (1,2 proc.) i badania kału (0,9 proc.). W znikomym stopniu wykorzystuje się je natomiast w medycynie profilaktycznej. Tymczasem ich niewykonywanie na wczesnym etapie choroby często przekłada się na późniejszy wzrost kosztów leczenia.

Dokładna wycena kosztów badań laboratoryjnych jest trudna, jako że nie prowadzi się w Polsce ich rejestrów. NFZ nie zawiera też odrębnych kontraktów na nie, z wyjątkiem badań genetycznych. Obecny sposób finansowania, zdaniem NIK, nie zapewnia właściwego stopnia wykorzystania badań. Wiąże się także z ryzykiem, ze lekarze będą ograniczali ich zlecania, aby zminimalizować koszty.

W Polsce zarejestrowano 2,7 tys. diagnostycznych laboratoriów medycznych. Niestety, coraz mniejszą część laboratoriów stanowią placówki publiczne. Jeszcze w 2014 roku stanowiły one 51,7 proc., zaś pod koniec 2016 – 49,8 proc. Około 25 proc. szpitali (144 spośród 626 objętych badaniem) przekazało obsługę diagnostyki laboratoryjnej podmiotowi zewnętrznemu.

NIK wskazuje też, że za mała jest liczba lekarzy ze specjalizacją w dziedzinie diagnostyki laboratoryjnej (254) i lekarzy mikrobiologów (110). Zdaniem urzędu, ministerstwo nie podejmowało działań, by zwiększyć liczbę tych specjalistów, tymczasem ich brak może zagrażać bezpieczeństwu zdrowotnemu pacjentów. W porównaniu z rokiem 2014 wzrosła natomiast liczba diagnostów laboratoryjnych – o ponad tysiąc. Obecnie pracuje ich 14 435, z czego ok. 22 proc. ma tytuł specjalisty.

NIK zwraca również uwagę na czas dostarczania materiału do laboratoriów. Z badań wynika, że próbki przewożono na tyle długo, że stwarzało to ryzyko uzyskania niewiarygodnych wyników. Czas poszczególnych faz procesu diagnostycznego przekroczono w co 10. przypadku. Nie wszystkie badane laboratoria, mimo opracowanych i wdrożonych procedur transportu, określały dokładnie dopuszczalny czas transportu materiału. Zdarzało się, że materiał biologiczny transportowano nawet 100 km, a średni czas transportu wynosił nawet 3 godziny.

Źródło: PAP, pielegniarki.info

Książki
Czasopisma